• Wpisów:135
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 10:57
  • Licznik odwiedzin:4 062 / 1338 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Był obojętny, a ty byłaś w stanie dać mu wszystko. Nie interesowałaś go, ale chciałaś oddać mu całą siebie. Nie zwracał na ciebie uwagi, a ty pragnęłaś by nauczył się ciebie kochać. Nie myślał o tobie przed snem, ale dla ciebie był on powodem, przez którego kolejna nieprzespana noc stawała się codziennością. Nie czekał na twój telefon i nie wyszukiwał twojej twarzy w tłumie ludzi. Nigdy nie wyobrażał sobie was szczęśliwych razem, wspólnie spędzających czas, kochających się i będących dla siebie wszystkim. Nigdy o tobie nie myślał, bo dla niego nie istniałaś.
 

 
Są takie momenty, kiedy muszę się upomnieć być chwycić oddech i znowu móc normalnie oddychać. Musisz trzymać się ode mnie z daleka. Zapomnij o wspomnieniach, zapomnij o możliwościach jakie mieliśmy i możliwe, że mamy nadal. Zabierz ze sobą całą swoją wiarę w nas. Mój błąd, że zaufałam ci zbyt mocno, czuję się jakbym wrzeszczała sama na siebie, czuję zwątpienie, którego wcześniej nie zaznałam. Nie chcę cię zniszczyć, ranić i ignorować. Nie to mam w planie. Nie pragnę tego, chcę żebyś ułożył sobie życie beze mnie. Szczerze jestem żałosna. Ale w ten sposób się odwdzięczę za twoją miłość i przeproszę za wyrządzony ból. Nie powinnam zaczynać tego wszystkiego.

 

 
W twojej główce powstają chore urojenia. Twierdzisz, że jestem słaba, ale nic o mnie nie wiesz. Wnioski wyciągasz na podstawie mojego zachowania z przeszłości. Nie chcesz mnie poznać, dostrzec to, jaka jestem obecnie. Wolisz negować to co mówię, jak się zachowuję na podstawie opowieści osób trzecich. Pokazujesz w ten sposób, jak jesteś słaby, że uzależnienie od opinii innych ludzi jest silniejsze od ciebie, aniżeli od prawdy twojego rozmówcy. Chcesz być tym kimś najważniejszym, chcesz pokazać, że nie stać cię na nic więcej prócz przynależności do innych. To cię osłabia z dnia na dzień. Wyniszczasz się. Stajesz się kruchą skałą, którą bez problemu można zburzyć. Zostałeś zaślepiony ludźmi, ich słowami. To sprawiło, że w moich oczach straciłeś wszelkie wartości, które przez ciąg naszej znajomości w tobie dostrzegałam.

 

 
Pamiętam każde twoje słowo, zapisałam je krwią w swoim sercu, zapisałam je tam. Nie oddam ich nikomu, są tylko moje. Od ciebie dla mnie. Czym były dla ciebie te słowa? Pamiętasz chociaż jedno z nich? Ja pamiętam każde, bo z każdym kochałam cię coraz bardziej. Pamiętasz jak wpatrywaliśmy się w siebie? No pamiętasz? Ja w ciebie wierzyłam i wierzyłam w to, że będziesz dla mnie dobry. Nie wiem czy kiedykolwiek będę wstanie ci coś powiedzieć, spojrzeć Ci w oczy, czy odejść. Nie wiem czy kiedykolwiek poczujesz to co ja poczułam, ale nie martw się dam radę. Ja dam radę, bo ja wygrałam z tobą. Mogę porównać nasze chwile do gry. Ja stałam na środku, było jeszcze kilka zupełnie niepotrzebnych osób w naszej walce, chciałeś na siłę uciec z mojego pola, ale ja ci nie pozwalałam, teraz to ja cię wyrzuciłam... albo inaczej? Pozwoliłam ci odejść, będziesz tęsknić, obiecuję.
 

 
I właśnie tym różnię się od innych dziewczyn. Ja do Ciebie nie wrócę, nie będę robić wszystkiego, żebyś tylko zwrócił na mnie uwagę. Zraniłeś mnie, więc odejdź. Nie jesteś nikim specjalnym, nie będę wybaczać, bo nie ma tutaj miejsca na drugą Matkę Teresę. Gdzieś mam co nas łączyło i co mogłoby łączyć. Nigdy nie będę jakimś ułamkiem, nigdy nie popatrzę już w Twoją stronę. Poszedłeś na łatwiznę, jak zwykle na skróty, ups, ślepa uliczka. Nie dam Ci satysfakcji, że kolejna wróciła, że możesz robić wszystko, a one i tak przychodzą. Wiesz kto przychodzi? Puste idiotki, które mógłby mieć tutaj każdy, więc czym się szczycisz? Daj spokój, żaden z Ciebie plejer, raczej frajer, który wyznacza swoją wartość przez ilość zaliczeń. Serio? Serio myślałeś, że będę jak tamte, że wrócę, że polecę na tanią bajerę o nieistniejącej tęsknocie? Śmieję Ci się w twarz, bo jesteś zerem. Upadłeś tak nisko, że nie ma obok już nikogo.

  • awatar a small fucker: Taka racja nie warto dawac drugiej szansy komus kto na nia nie zasluguje
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kochać, to być cały czas. Kochać, to mówić prawdę. Kochać, to opiekować się. Kochać, to stać się oddanym. A ja? Ja znów uważam coś innego. Dla mnie się kocha od tak, nie za coś, lecz pomimo wszystko. A płacz? Czym są dla was łzy? Te, które tak bolą i zamazują obraz lepszego trwania. Mogą być czymś złym, prawa? Ale czy to nie jest też dobro? Rozładowanie napięcia, ulga... A gdybyśmy mieli określić wszystkie dary, które posiadamy, nie odnosząc się do innych. Czym to jest? Nie chcę wiedzieć, nie muszę, nie nurtuje mnie to. Ale jedyną rzeczą, tak ważną i niezidentyfikowaną jest istnienie, czyż nie jest to interesujące? Lustro, ja, Ty. Spadające szkło. Jesteśmy czymś kruchym. Uderzaj cholera, uderzaj.
  • awatar Ancia1995: Fajny obrazek :) Miło wiedzieć, że są na pingerze jeszcze mangozjeby :) (nie... to nie jest obrażliwe określenie :P)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Często odrywamy się od rzeczywistości i pytamy, gdzie jest nasze niebo. Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad tym co tak naprawdę jest celem naszej egzystencji? Więcej wiary? Pomoc ludziom? A może mamy być zamiennikiem, gdyby coś się po prostu nie udało? Zmierzamy prostymi i krętymi ścieżkami. Mamy na twarzy smutek, radość, często nienawiść... Ale zdarza się zauważyć miłość, tęsknotę. Tańczymy pomiędzy nabraniem powietrza do płuc, a jego wyrzuceniem. Życie to gra... Jesteśmy aktorami albo kukiełkami. Tak, kukiełkami. Małymi, poruszanymi za pomocą sznureczków nazywanych w XXI wieku uczuciami.
 

 
Pamiętam jak się uśmiechałeś, jak zasypiałeś, delikatną grę mięśni Twojego ciała. W powietrzu parował Twój ciepły oddech. Czułam Twój smak, byłeś dla mnie tak bliski. Twoje wilgotne włosy obok mojego policzka. Bezpowrotna przeszłość, dlatego mnie smuci. To wszystko minęło, nigdy już nie wróci.
 

 
Mogę mieć do Ciebie ogromny żal, przeklinać Cię za te wszystkie łzy, których byłeś powodem i złościć się, że tak wiele razy mnie raniłeś, ale chciałabym też żebyś wiedział jak bardzo mnie zmieniłeś i poruszyłeś. Swoim byciem przy mnie, ale również swoją nieobecnością sprawiłeś, że stałam się silną, odważną, ale także potrafiącą mocno i bezinteresownie kochać, kobietą. Gdyby nie Ty nie dowiedziałabym się tak wielu istotnych rzeczy o sobie, ani nie stała się tą osobą, którą jestem dziś. A dziś jestem może zranioną osobą, ale wierzę, że w tych ranach tkwi moja siła i będzie ona wzrastać. Tak długo o nas walczyłam i nie poddałam się. Nie zrezygnowałam, chociaż szanse na wygraną były znikome. Wiesz, chciałabym żebyś i Ty kiedyś pokochał kogoś z całego serca, tak mocno, że nie chciałbyś nigdy tej miłości odpuścić. Chciałabym też abyś pamiętał, szczególnie, gdy będziesz smutny czy zagubiony, aby spojrzeć na siebie moimi oczami. One nigdy w Ciebie tak do końca nie zwątpiły.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To tak bardzo boli. Kiedy nie masz kontaktu z kimś kogo kochasz ponad życie. Wiesz, że się dobrze bawi, bez Ciebie, z kolegami, czy nawet z dziewczynami. Zastanawiasz się wtedy czy o Tobie myśli. Chociaż przez chwilę. Łudzisz się, że do Ciebie napisze, mijają godziny i nic. Pustka. Totalna pustka. Czujesz się źle, bo wiesz ze tylko on Cię uszczęśliwi. Bez niego nic nie możesz zdziałać.
 

 
Czasami kogoś brakuje tak bardzo, że nikt inny nie może go zastąpić. Czasami jest tak bardzo źle, że żadne pocieszania na nic się nie zdadzą. Chyba najgorzej się tak przyzwyczaić, uzależnić od drugiego człowieka i nie móc bez niego wytrzymać chociaż chwili. To najgorsze, bo albo masz wszystko albo nie masz nic. To zabawne jak wiele może dawać drugi człowiek, ile szczęścia, zwątpienia i jak puste staje się życie bez niego.
 

 
Każdy centymetr mojej skóry napręża się od wzbierających emocji. W piersi czuję ucisk i coraz głośniejszy, coraz szybszy i silniejszy stukot, który nie pasuje do mojego bezruchu. Nie drżę, zastygłam w czasie. Staram się uspokoić oddech, liczę przedmioty, które nie istnieją, wymyślam liczby, których nie ma, udaję, że czas jest pękniętą klepsydrą krwawiącą sekundami pisku. Ośmielam się wierzyć. Ośmielam się mieć nadzieję. Nadzieja jest kieszenią pełną możliwości. Moje oczy są jak dwa okna rozbite przez chaos na świecie. Ucieka ze mnie każdy oddech.
 

 
Przewracam kartkę za kartką, patrzę tępo na strony pełne słów, ale nie dociera do mnie ich sens. Odkładam książkę na półkę, po czym zaczynam bezmyślnie chodzić po całym domu. Nie umiem się na niczym skupić, nie, kiedy w moich myślach jesteś obecny Ty, kiedy każda piosenka przypomina mi jakieś fragment z mojego życia, w którym byłeś obecny, kiedy nawet najprostsze słowa wywołują we mnie smutek, bo przypominają mi o Tobie. W końcu kładę się na łóżku i próbuję zasnąć, ale nawet tego się boję, bo w każdym śnie jesteś obecny. Miałam zapomnieć, tak bardzo wierzyłam, że dam radę. Ale jak mam tego dokonać, kiedy każdą moją myśl zajmujesz Ty, a moje serce pęka z tęsknoty?
 

 
Czasami było między nami naprawdę dobrze. "Za 10 minut będę." - pisał, a ja goniłam w miejsce spotkania tylko po to, aby nie musiał na mnie zbyt długo czekać. To nic, że zawsze wychodziło tak, że się spóźniał i to ja musiałam na niego czekać. To nie było ważne. Cieszyłam się każdą chwilą spędzoną z nim, każdym wspólnym oddechem, każdym połączeniem dłoni, każdym przytuleniem. Na pamięć znałam już rysy jego twarzy, wiedziałam doskonale gdzie ma pieprzyki i mogłabym z zamkniętymi oczami odnaleźć je opuszkami palców. Uwielbiałam jak się uśmiechał, uwielbiałam zapach jego perfum, uwielbiałam czuć się przy nim jak malutka dziewczynka, którą na każdym kroku trzeba pilnować i przytulać. A on zaprzepaścił wszystko, w jednej sekundzie.

 

 
Zawalczyłam o Ciebie - dwa razy. Walczyłam o Ciebie każdego dnia, każdej godziny, minuty i sekundy. Dawałam z siebie dwieście procent, tylko po to by przekonać się, że gdy nadeszła pora na Twoją walkę, nie dałeś z siebie nawet jednego procenta?
 

 
Wakacje się skończyły, a do mnie dotarło, że tak naprawdę nie zrobiłam w ciągu tych tygodni nic, co by mogło zmienić moje życie na lepsze, co by zmieniło mój sposób myślenia, sprawiło, że dojrzałabym w jakiś sposób. Duszę się w tych czterech ścianach i mam ochotę wyjść, biec przed siebie, uciec przed tym wszystkim, ale wiem, że to niczego nie zmieni. Pocieszam się tym, że jeszcze kilka lat, może nawet mniej i wyjadę stąd, wyjadę daleko. W końcu odmienię swoje życie, sprawię, że nabierze sensu, że już nie będzie się wydawać takie beznadziejne, jakie jest teraz. Nie wiem, czego tak naprawdę chcę, ale wiem, że to nie to, że ja taka nie jestem, spokojna, opanowana. Potrzebuję w swoim życiu odrobiny szaleństwa, adrenaliny, osób, które mają takie same odczucia, których nie satysfakcjonuje codzienne siedzenie w domu i bezmyślne patrzenie w ekran komputera. Wiem, że będę wytrwale szukać. Będę szukać, dopóki nie poczuję się spełniona, dopóki nie zacznę kochać i akceptować swojego życia takim, jakie jest.
 

 
Wróć, proszę pomóż mi wydostać się z tego dołka. Proszę, pokaż te dobre drogi i prowadź mnie nimi za rękę. Trzymaj ją mocno i nie puszczaj, nawet gdy będę chciała uciec. Bo widzisz, lubię uciekać. Sama nie wiedząc dokąd, ani z jakich przyczyn. Lubię zostawiać ludzi i wracać do chwil spędzonych z samotnością. Lubię ją i potrzebuję, ale jednocześnie nienawidzę. Proszę, nie pozwól mi do niej wrócić. Ona mi pomaga, ale i szkodzi. Pomaga mi radzić sobie z bólem, ale za jaka cenę. Proszę, wróć. Kiedyś wytrzymywałeś ze mną, teraz też na pewno potrafisz. Potrzebuję Cię, zrozum. Potrzebuję tylko Ciebie, Twoich bezpiecznych ramion. Nie pozwól mi na nowo zatonąć w tłoku samotności, nie pozwól mi zatracać się w bólu.

 

xbeautifulant
 
hishokunosora
 
Ciekawy blog
 

 
Tak, ja wiem. Boisz się spojrzeć mi w oczy. Boisz się powiedzieć mi, że nigdy nic więcej dla Ciebie nie znaczyłam, że to wszystko to była jedna wielka pomyłka. Boisz się prawdy. Boisz się zobaczyć jak bardzo zniszczyłeś mi życie swoim odejściem. Jesteś pieprzonym tchórzem, którego nawet nie stać na trzy słowa wyjaśnienia. A ja jak głupia tyle czekałam, starałam się, wręcz upokarzałam. Ty zawsze miałeś czas, obawy i problemy. Tylko ja nigdy się nie liczyłam, nigdy.

 

 
Wcale nie zmuszam Cię do dalekich poszukiwań i dociekania godzinami dlaczego czuję się tak obolała, tak krucha, tak nieskończenie rozżalona. Prosty przykład. Zapewne raz w życiu szklanka wypadła Ci z rąk, z hukiem rozbiła się o podłogę pozostawiając charakterystyczny dźwięk rozbijającego się szkła. Serce, moje serce nieco przypomina cząstki szkła, te cząstki, których nie zauważyłeś przez ich maleńkość, które zostawiłeś zgarniając przeważającą część większych części ,ot tak, po prostu i moje serce ma również takie zakamarki, które regularnie ranisz, niedostrzeżenie zadajesz w nie ciosy, a one cicho, cichutko goją się, tak od blizny do blizny nie przypominając o sobie, aż do czasu,kiedy po raz kolejny zadasz mocniejszy ból, zabolą tak jak to zostawione szkło, czekające tylko by zostawić po sobie ślad, pamiętaj, wszystko zawsze powraca, nawet jeśli Ty powiesz 'Przepraszam, byłem tego nieświadomy'. Ból to ból, a człowiek choć każdy inny, serce ma jedno, najczulsze, najwrażliwsze, zawsze.

 

 
Pamiętam pierwsze spotkanie, pierwsze spojrzenie, pierwszy uśmiech i kilka prostych, przyspieszających bicie serca słów. Nie umiem zapominać, szczególnie kogoś kto po raz pierwszy w życiu sprawił, że nauczyłam się kochać, okazywać uczucia i tęsknić. Nieważne, że odszedł... Odejście nie oznacza końca, nagłego "porzucenia" miłości, która jest we mnie kilka lat i z każdym dniem staje się coraz silniejsza. Nie widzę jego twarzy, dawno nie słyszałam jego głosu, ale czuję, że nadal we mnie żyje, przebudza się w każdej wolnej chwili i nie pozwala mi normalnie funkcjonować.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- Dlaczego nigdy nie spojrzysz mi w oczy?
- Bo się boję.
- Spojrzeć mi w oczy?
- Tak.
- Dlaczego? To proste.
- Nie dla mnie.
- Odpowiesz?
- Bo boję się znowu w Tobie zakochać, boję się oddać Ci serce po raz kolejny…
 

 
Nie mów mi, że cierpiałeś - bo to nie Ty krzyczałeś z bólu i bezsilności. Nie mów mi, że tęskniłeś - bo to nie Ty każdego dnia przesiadywałeś przy oknie, spoglądając na ekran telefonu. Nie mówi mi, że wiesz jaka jestem - bo nikt nie ma pojęcia co czuję, co skrywa w środku moje serce, i jaka tak naprawdę jestem.
 

 
Kochałam w Tobie to, że byłeś, kiedy nie było nikogo, że troszczyłeś się o mnie lepiej niż w rodzinnym domu i zawsze wiedziałeś, kiedy potrzebuję wtulić się w Twoje ciało. Byłeś jak schronienie, które daje ciepło i bezpieczną przystań wtedy, kiedy nie ma już nadziei na znalezienie własnego miejsca na Ziemi. Potrafiłeś poprawić mi humor jednym, drobnym uśmiechem, który sprawiał, że hormony szczęścia podnosiły swój poziom prędzej niż po udanym treningu. Gasiłeś pragnienie pocałunkami i karmiłeś słowami pełnymi obietnic i czułych zapewnień. Byłeś inny. Niepowtarzalny, wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. Nigdy nie mogłam uwierzyć, że mam Cię przy sobie i wciąż pytałam czy to jawa czy sen. Może to naprawdę był sen? Może tylko sobie Ciebie wymyśliłam? Może byłeś wytworem mojej chorej wyobraźni, która każdego dnia rysuje Twoją twarz przed moimi oczami? Bez Ciebie wszystko stało się inne. Nawet ja, spadłam na dno, od którego nie chcę się odbijać bez Ciebie.

 

 
Naprawdę uważasz, że nie zasłużyłam na nic więcej niż łzy, cierpienie i ból? Popatrz jeszcze raz na mnie i powiedz, że każde Twoje miłe słowo było kłamstwem. Wbij mi ostatni nóż w moją martwą już duszę, która nadal cierpi katusze. Dobij mnie odbierając najpiękniejsze chwilę, które spędziłam przy Tobie, mówiąc, że były nic niewarte. Pogrąż mnie w żałobie, bo za chwilę nic więcej niż puste wnętrze we mnie nie pozostanie.
 

 
Chciałabym Cię przeprosić. W końcu szczerze i za wszystko co w życiu spieprzyłam, za wszystko co spieprzyłam pomiędzy nami. Przepraszam za kłamstwa, które wychodziły automatycznie jedynie dla Twojego dobra. Przepraszam za cały ból który sprawiałam Ci przez tyle czasu. Przepraszam, że nie ma mnie przy Tobie wtedy, gdy mnie potrzebujesz. Przepraszam za wszystkie te chwile ciszy, bo chciałam, żebyś się ode mnie odzwyczaił, a tak naprawdę to ja Ciebie potrzebuję. Przepraszam za wszystkie złamane obietnice, za złe słowa, wypowiedziane w afekcie. Przepraszam za to, że byłam beznadziejną dziewczyną, ale kocham Cię, kocham Cię, bo jesteś kimś dla kogo jestem w stanie zabić. Przepraszam za całe zło i dni, w których pozwalałam Ci tęsknić. Przepraszam za dni, w których zostawiłam Cię samego z tą chorą rzeczywistością. Przepraszam, wybacz mi maluszku.

 

 
Będę udawała, że jestem silna. I nie będę dawała po sobie poznać, że w jakimkolwiek stopniu mnie to obchodzi. Nie będę patrzyła w Twoją stronę, nie będę szukała więcej Twoich spojrzeń. Z nikim oprócz sufitu w moim pokoju, nie będę rozmawiała na Twój temat. Znienawidzę wszystko to, co Ty kochasz. Nie będę już starała się być taką dziewczyną, którą mógłbyś naprawdę pokochać. Nie będę ubierać krótkich kiecek i butów na szpilkach tylko po to, byś na mnie spojrzał. Będę zachowywała się tak, jakbym zapomniała o tym co mi powiedziałeś, jakbym nie przejęła się naszą ostatnią rozmową. Naprawdę będę starała się odkochać. Tylko proszę, nie uśmiechaj się więcej w taki sposób!

 

 
Każdego dnia wybaczam Ci, że Cię nie ma. Nie ma Cię, gdy jem śniadanie i gdy się kładę. Zamykam Twój obraz pod powiekami. Wyobrażam sobie Twój dotyk. Wiatr układa Twój śpiew. Szkoda, że tak naprawdę nie obchodzę Ciebie. Ale ja Ci wybaczam.
Wybaczam obelgi i odrzucenie. Może dlatego, że Cię kocham. Może dlatego, że zwariowałam.
 

 
Zawsze będę na Ciebie czekać. Jeszcze kiedyś możesz wrócić do mnie, wpaść na chwilę. Tylko nie wtedy, gdy będziesz miał problemy. Zrozum, że w takich chwilach moje drzwi już zawsze będę dla Ciebie zamknięte, tak jak Twoje teraz dla mnie.

 

 
Nienawidzę Cię za wszystko. Za to że dałeś mi tą cholerną nadzieję, z której i tak nic nie wyszło. Za nieprzespane noce i litry połykanych łez. Nienawidzę Cię za wiele rzeczy, a przede wszystkim za to, że mimo tego jak doskonale Cię znam wciąż Cię kocham czując się z tym żałośnie.

 

 
Bo widzisz, jeśli naprawdę kogoś kochasz, to nie zrezygnujesz z niego nigdy. Rozumiesz mnie? NIGDY. Choćby nie wiem co zrobił, gdzie był i z kim był. Zawsze wracasz, nieważne jakby Cię zranił. Czekasz i zastanawiasz się co teraz robi, gapisz się całymi dniami na telefon, oczekując że zadzwoni. Jeśli kogoś kochasz to o niego walczysz. Bezwarunkowo. O niego, o jego szczęście, o to żeby cieszył się każdym dniem, każdą chwilą. I nie poddajesz się - wiesz, że nie możesz się poddać, bo TA osoba jest wszystkim co masz na tym świecie, co Cię tu trzyma. Jest czymś więcej niż tlen, jest sensem każdego Twojego dnia, każdych Twoich wzlotów i upadków. A gdy upadasz, podnosisz się tylko i wyłącznie dla niej. Tak, to właśnie jest miłość ♥
 

 
Powinnam powiedzieć Ci "żegnaj". Powinnam przy tym też wyrwać sobie serce i wyrzucić je gdzieś daleko, aby nie zechciało, abyś znów powrócił i jeszcze raz zamieszał mi w głowie. Dopiero wtedy poczułabym się całkowicie wolna i niezależna. Już żadne uczucie nie miałoby kontroli nad moim życiem, już nie byłoby we mnie przeterminowanych spraw. Jeżeli coś trwa zbyt długo wreszcie traci swoją ważność, spójrz z nami stało się to samo. Nie możemy dłużej czekać, bo ciągle tylko przy tym umieramy. Ja umieram, tracę siły, nadzieję. Noszę w sobie pustkę i poczucie beznadziejności. To wszystko nie ma najmniejszego sensu, niepotrzebnie się tak męczymy. Popatrz, już nawet nie rozmawiamy jak kiedyś, nie potrafimy, coś znów nas blokuje. Musimy odpuścić. Musimy się pożegnać. Tylko proszę, zabierz tą miłość ode mnie kiedy w końcu na dobre odejdziesz. Albo wróć i spróbuj na nowo. Twój wybór.

 

 
Cześć kochanie, otwieram przed Tobą serce. Podaj mi dłoń bym miała gdzie skryć wszystkie swoje niepowodzenia i smutki. Daj mi swą dłoń, by była łódką dryfującą na morzu moich łez. Zamknij oczy i pozwól mi znów być Twoim światem, zamknij oczy a zabiorę Cię w zekranizowaną podróż na podstawie naszych wspomnień. Pokażę Ci dni, podczas których świat milkł, gdy się śmiałeś, zatrzymywał gdy wirowałeś w tańcu i szeptał gdy kładłeś się spać. Pomogę Ci zapomnieć o tym, że nie jesteśmy już sobą bo nasze serca uciekły z naszych klatek piersiowych. Uciekły od nas, bo nie potrafiliśmy zjednoczyć swoich ciał, choć nasze dusze już od dawna stanowiły jedność. I pewnie nie uwierzysz, ale nasze linie papilarne są jednakowe. Czy to oznacza, że jesteśmy dla siebie stworzeni? Ty dla mnie i ja dla Ciebie? A jeśli to prawda? Jeśli cały ten świat powstał tylko po to bym mogła Cię pokochać, czy nadal będziesz chciał odejść?
 

 
Ktoś, kto powiedział, że czas goi wszystkie rany, jest kłamcą. Czas pozwala jedynie nauczyć się najpierw przetrwać, a potem żyć z tymi ranami.
 

 
Przecież Ciebie nie ma w moim życiu już od miesiąca. Jedyne co się o Tobie dowiaduję to z facebooka tylko dzięki temu, że nadal masz mnie w znajomych. Nie piszę ja, nie piszesz Ty. Nadal nic się nie zmienia w moim życiu. U Ciebie pewnie wciąż wesoło. Nadal kręcisz tyle panienek? Piszesz im miłe słówka, które są kłamstwami, a one głupie jak ja myślą, że coś do nich czujesz. Żal mi ich tak samo jak siebie, ale wiem, że żadna z nich nie cierpiała z tego powodu jak ja. Mają rację, że zapomniały o Tobie szybko. Byłeś w ich życiu epizodem, ale wiesz o tym, bo taki był cel. Pojawić się, narobić nadziei i zniknąć. Cwane, naprawdę z każdym dniem podziwiam Cię jeszcze bardziej. Jestem ciekawa co jeszcze dla mnie przygotowałeś. Czas pokaże.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Możemy wrócić do tego co było dawniej, do uśmiechów pełnych ciepła, do spojrzeń pełnych miłości, do dni, w których czuliśmy się naprawdę szczęśliwi, do chwil, w których nie liczyło się nic prócz naszych dłoni tworzących całość i idealną kompozycję. Oczywiście, że możemy cofnąć się w czasie i spróbować odegrać to wszystko jeszcze raz, na nowo, od początku, spróbować jak to smakuje, jaki ma kolor i zapach. Możemy udawać, że wciąż łączy Nas ta magiczna więź, która kiedyś miała sens, a dziś jest tylko wspomnieniem. Możemy, jasne, podejdź tu, podaj mi dłoń i spróbujmy. Boisz się? Właśnie w tym jest sęk, boisz się wrócić i spróbować bo jesteś świadom tego, że co co było już nie wróci, a każda kolejna próba skończy się porażką. Nic już nie będzie tak świeże jak pierwsze spojrzenie, pierwszy pocałunek, pierwszy uścisk dłoni. To wszystko co dzieje się teraz jest tylko przypomnieniem sobie dawnych chwil, lecz bez tego ciepła i szybszego bicia serca. To nie to samo, to już nie my.

 

 
Nie jest tak, że gdy postanowisz sobie: "Kończę to, bo inaczej ten związek zniszczy mnie" w jednej chwili cały Twój świat się odmieni. Nadal będziesz myśleć o tej jednej jedynej osobie, możliwe, że nawet częściej niż do tej pory. Nadal będziesz reagować na to imię usłyszane gdzieś przypadkiem na ulicy, na zapach, który całkiem możliwe, że został jeszcze na Twojej poduszce. Wszystkie miejsca, w których byliście razem będą fundować Ci bagaż wspomnień, nostalgię, a nawet smutek. Ale musisz przy każdej takiej sytuacji wziąć głęboki oddech i pomyśleć: "Dam radę, bo zasługuję na kogoś lepszego, zasługuję na wszystko co najlepsze". I musisz pamiętać jeszcze o jednym, najważniejszym. Za nic w świecie, nie możesz zalać się goryczą i zacząć żałować, że ta osoba znalazła się w Twoim życiu. Po pierwsze, taką postawą niczego nie zdziałasz, utkniesz w martwym punkcie. Po drugie, kiedyś byliście szczęśliwi. Mimo, że coś się skończyło, nie wolno żałować szczęścia.
 

 
A jeśli kiedykolwiek zwątpisz w miłość, którą kryje moje małe serce, pamiętaj o wszystkich wspólnych chwilach. O pierwszych spotkaniach, o wspólnych kilometrach, podczas których trzymałeś mnie za rękę. Pamiętaj o leżeniu wieczorami na łóżku i opowieściach jak będzie wyglądało nasze życie. O moim uśmiechu, który nosił Twoje imię. O mojej delikatnej skórze i ustach, które są tylko Twoje. Pamiętaj o pościeli, która pachnie mną, o wszystkich słowach i tajemnicach, które Ci powierzyłam. Pamiętaj o mnie, a wtedy będziesz już wiedział. Wiedział jak bardzo Cię kocham.

 

 
Wiem, że tyle szans było mi dane, a ja wszystkie koncertowo zepsułam. Wiem, że chciałam Cię pokochać i Ty też chciałeś, lecz gdy w końcu tak się stało, zraniłam Cię. Wiem, że dawałeś z siebie jak najwięcej, a ja nie potrafiłam tego docenić i wciąż chciałam więcej. Wiem, wiem, że to zniszczyłam, a teraz siedzę tu bez Ciebie i dochodzę do wniosku, że dopiero tak daleko od Ciebie doceniłam to, że byłeś dla mnie zawsze, nawet wtedy, gdy było źle. Teraz brakuje mi Twojego uśmiechu, bo przecież to w nim się zakochałam i słów, bo tylko one potrafiły tak rozgrzewać krew w moich żyłach.